Jednak kto oparłby się, mając - zwykle odległy DM - w zasięgu wzroku? Na pewno nie ja. ;) I podobnie aGwer, choć jej zakupy są sporo mniejsze od moich. Jak uspokajała mnie w drodze do kasy - przechodzę fazę inicjacji kosmetycznej na DMowskim terenie i kolejne zakupy powinny być mniejsze. Czy aby na pewno? ;)


Kolej na dobrocie dla włosów. Tu znów ukłon w stronę aGwer - za sprawą polecanej przez nią odżywki z Balea. Do tego dołożyłam jeszcze szampon z tej serii. Moje włosy są bardzo wysuszone po ostatnim farbowaniu, dlatego mam duże oczekiwania wobec tych produktów, a testy zacznę już niebawem. Z kolei szampon do codziennego użytku to moja własna inicjatywa i świadczy o niczym więcej, jak o moim umiłowaniu wszelkich kokosowych kosmetyków.

Dalej kremy/żele pod prysznic - aż 2! Wszystkie, bez wyjątku, zachwyciły mnie swoim zapachem. Pistacjowy, przywodzący na myśl lody pistacjowe i jagodowy - o cudownie owocowym aromacie, zaś balsam do ciała z olejkiem migdałowym przypomina zapachem budyń waniliowy.
Równie cudownie pachnące peelingi - malinowy, do twarzy, przypominający w zapachu sorbet (mam nadzieję, że będzie delikatny) oraz jabłkowo-cynamonowy peeling do ciała - szarlotka w tubce! Chociaż zwykle lubię mocne peelingi ten powinien być w sam raz do peelingu "na szybko".
Największe zostawiłam na koniec: krem do ciała z masłem Shea i olejkiem arganowym. Na pewno skorzystam z niego w ramach projektu "dbania o swoją skórę w grudniu" i wtedy też przekonam się, jak sprawdza się podczas użytkowania. Ciekawe, na ile wystarczy mi to bydle (aż 500 ml!).
A więc haul z DM zdominowała Balea oraz wszelkie "jedzeniowe" zapachy. Obym tylko nie pomyliła szafki z kosmetykami z lodówką i nie zaczęła wyjadać tych smakowicie pachnących specyfików - jednak na to szanse są nikłe. Nareszcie lenistwo przegrało, a wygrała chęć używania nowych kosmetyków.
To co? Dla równowagi, niebawem projekt denko? ;)
Nooo, mam nadzieję że to co poleciłam Ci się podoba. Mnie odżywka Oil Repair uwiodła i na pewno będę non stop kupować zapas jak tylko będę mieć możliwość, moje włosy ją kochają :)
OdpowiedzUsuńCo do peelingu, do mnie szarlotka nie przemawia, doszłam do wniosku że nie przepadam za zapachem jabłek ;P
Ja mam dostęp do czeskiego DMu i na nieszczęście nie ma tam p2! Spore zakupy zrobiłaś, jeśli zakochasz się w tych kosmetykach, to na pewno drugie nie będą mniejsze :D
OdpowiedzUsuńmega haul :) ale same smakowitości, ah ta balea, tyle o niej zawsze czytam a nigdy nie miałam okazji mieć chociażby jednego z kosmetyków, chyba w końcu skuszę się coś zamówić przez internet.
OdpowiedzUsuń